Jesli jest to Twoja pierwsza wizyta przeczytaj: FAQ. Jeśli chcesz dodawać posty zarejestruj sie: Rejestracja.


Afryka 2017/2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

było jak było, ale jak?
ed-slaski
Posty: 7
Rejestracja: 19 października 2011, 12:36 - śr
Lokalizacja: KNURÓW

Re: Afryka 2017/2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

Postautor: ed-slaski » 11 stycznia 2018, 20:19 - czw

oberż SAHARA.... hehehe aa11
czyli-jak to śpiewał ś.p. Wodecki
LUBIĘ, LUBIĘ WRACAĆ TAM GDZIE BYŁEM JUŻ........
to jak będziesz w Bamako polecam Piotrze mięsko z kozła w papierze po worku z cementu
Pzdr
Śląsk żąda dostępu do morza !!!

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 904
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Re: Afryka 2017/2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

Postautor: piotr102 » 15 stycznia 2018, 18:49 - pn

Niestety Edku nie ma wyboru - tylko te same hoteliki.
Tym razem szukamy innego jedzonka i często bazujemy na swoim , aż się skończy.



8.01 poniedziałek
Bamako 7500 km.
Rano jedziemy do ambasady Burkina i walczymy o wizę grupową o połowę tańszą niż wiza indywidualna. Udaje się. Małe rzeczy też cieszą! Później Katedra - zamknięta. Targ - warzywo i wszystko. Market z polską wódką Sobieski 1 litr = 10 euro. Market pamiątek i odpoczynek na kempingu.

9.01 wtorek
Bamako 7500 km.
Obrazek
Dziś mamy spokojny dzień. Czekamy na odbiór wizy do Burkina. Trzy osoby z grupy wylatują do Beninu na festiwal Voodoo. Zostajemy w 6 osób. Andrzej i Ewa - podróżnicy z Torunia, rocznik 46 i 47. Wiki z Londynu - 23 lata, Rysiek - podróżnik ze Szczecina, Krzysiek - lekarz z Gdyni i ja. Razem dojedziemy do Kapsztadu. Odwiedzamy muzeum i ogród botaniczny - bez sensacji. Robimy zakupy w markecie na dalsza drogę. Odbieramy wizy i odpoczywamy w Sleeping Camel.


10.01 środa
Bamako - Djane 8100 km. od Wrocka
Wcześnie wstajemy i już przed 8 jesteśmy na drodze do Djane. Super droga - po dojeździe do Bamako. Sawanna i busz. Na początku tniemy 100 km/h, później trochę wolniej. O zmroku docieramy pod przeprawę promowa. Obrazek
Samochód - 7 euro w dwie strony. Dojeżdżamy do Djane i wybieramy miejsce do spania. Wygrał hotel za 2 tys CFA - ok. 3 euro od osoby w pobliżu meczetu. Oczywiście my jako Bida Travel - śpimy w namiotach na dachu. Mi szkoda nocy w terenie. Jest jednak prysznic i to wystarcza. Dziwne - nie ma komarów. Noc chłodna.

11.01 czwartek
Djane - Bankas 8500 km. od Wrocka
Wyjeżdżamy spod hotelu ok. godz. 8.
Na początek najstarszy meczet w tej części Afryki - co roku odnawiany po porze deszczowej. Zbudowany jest z gliny i słomy. Tak zbudowany obiekt sprawia duże wrażenie. Obrazek
Ciągle przy nas kręcą się gromady dzieci - nie natarczywe, ale bardzo głośne - co w tych warunkach jest dość męczące. AFRYKA TO DZIECI, DZIECI - UŚMIECH I MACHANIE MAŁĄ ZAKURZONĄ RĄCZKĄ. Jak tylko możliwe wracamy na przeprawę promową przez odnogę Nigru i jedziemy w kierunku Mopti. Dużo wojska miejscowego i ONZ. Straszą swoją obecnością. Mam lekkiego pietra - co się dzieje. Puszczają nas do Mopti. Spokojnie. Oglądamy port przeładunkowy. Brudno i głośno. Teraz tylko do spokojnego Bankas pod Krainę Dogonów. Dojeżdżamy do Bankas - do hotelu - kempingu. Jest internet, ale bardzo cienki. Jest piwo, kąpiel. Odpoczynek. Organizujemy przewodnika za 5 euro od osoby + ziarna coli na prezenty. Kamp. cena 2500 CFA za osobę w namiocie.
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 904
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Re: Afryka 2017/2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

Postautor: piotr102 » 15 stycznia 2018, 19:00 - pn

12.01 piątek
Kraj Dogonów 8600 km. od Wrocka
O godz. 9 zjawia się przewodnik już od wczoraj najarany. Mówi, że woli gandzię bo ma kryzys finansowy i jest tańsza od alkoholu. Prowadzi nas skrótem do wiosek Dogonów, aż zakopujemy się- najpierw Salutem, później Piton. Decyzja - wracamy i jedziemy normalną droga, choć szutrowa to znacznie lepsza. Dojeżdżamy do pierwszej wsi Kani - skąd tu tyle dzieciaków! Dostają piłkę, a o puste butelki biją się. Są ciekawskie i natarczywe, ale ciągle skupione, a po przywitaniu roześmiane i otwarte. To klucz do każdego - uśmiech i sava (fr. ça va - jak się masz). Często wystarczy kciuk skierowany do góry aby zaskoczony tubylec pokazał kontrastujące z cerą białe zęby. Po krótkim spacerze oglądamy sąd dogoński pod baldachimem z milletu i starą część wioski. Obrazek
Jedziemy do Edne - jemy obiad z kury i ziemniaków w oleju. Tłusto i muszę popić colą. Powoli przyzwyczajamy się do tutejszej higieny. Ja wolę nie widzieć i nie wiedzieć, bo bym nic nie przełknął. Zbliża się wieczór i tniemy po piaskach na kamp. który zaproponował nam Baba - nasz przewodnik. Kąpiel z wiaderka i muszla z dziurą - jest oki. Po zmroku zbierają się dzieciaki i tańczą przy kampingu w rytm wybijany na bębnach. Wygląda to niesamowicie. Zasypiam jak zawsze tutaj szybko i bez detta.

13.01 sobota
Kraj Dogonów 8650 km. od Wrocka
W nocy zero komarów, ciepło. Noc w gwiazdach na kempingu pod ścianą płaskowyżu . Rano gospodarz rozdaje dary przekazane przez drugą ekipę - Salutem. Jest niezłe zamieszanie, każdy chce coś dla siebie. Nie mogą upilnować porządku. Po śniadaniu ruszamy na trek. Idziemy polami, ścieżkami tonąc w piachu, później podchodzimy na płaskowyż.Obrazek Poletka sałaty, szczypioru, pomidorów i wszechobecnej cebuli - szarotki. Jesteśmy po porze mokrej i po zbiorze milletu (proso) - tutejszego zboża. Na szczycie płaskowyżu wioska chrześcijańska z krzyżem na szczycie góry. Spotkanie z myśliwym, jego trofeami i sześcioma strzelbami skałkowymi na czarny proch. Daję salwę z jednej dubeltówki. Zdjęcia, filmy - łowimy, każdy ciekawy kadr wioski. Mieszkańcy bardzo mili - nie czujemy nigdzie zagrożenia. Wracamy po 3 godz. na kemping. Jedziemy do Tele gdzie większość idzie do starej wsi dogońskiej pod płaskowyż. Jest już bardzo gorąco - słońce daje popalić. Obiad z chudej kury i makaronu - 2 euro. Dzieciaki też dają popalić - kadu (prezent) i bąbą (cukierki) na tapecie. Jedziemy dalej do Dzagabombo - wioski na płaskowyżu. Stare symbole animistyczne zanikają wypierane przez krzyż i półksiężyc. Podobno animistyczni dogonowie boją się ujawniać. Po spacerze po wiosce, odwiedzeniu lokalnego browaru - który wytwarza w masakrycznie brudnej izbie piwo z milletu - wracamy do samochodu. trzymani za ręce przez dzieci. Nowy trend. Ne ma turystów - przestraszonych przez telewizję - ceny pamiątek spadają. Wracamy do hotelu i spłukujemy dzień pod prysznicem bez dachu. Dalej cienki net. Noc bez komarów.

14.01 niedziela
Bankas - Wagadugu 8900 km.
Wstajemy o godz. 6. Kawa i w drogę. Dobra droga doprowadza nas na granicę z Burkina Faso. Krótka odprawa i droga do stolicy. Burkina sprawia lepsze wrażenie niż Mali - czyściej i wioski oraz miasta bardziej uporządkowane.
Obrazek
Docieramy pod hotel Zem Batik o godz. 16. Mamy sporo czasu na ochłonięcie po 32 st. w drodze. Pokój 2 osobowy - 8400 CFA ok. 7 euro od osoby. Dalej jemy głównie jedzenie zabrane jeszcze z kraju. Wieczorem idziemy do knajpki z muzyką na żywo + piwo i chudy kurczak.
aa29

15.01 poniedziałek
Wagadugu - Tiebele
Od rana załatwiamy wizy entente. Idzie sprawnie. Odbiór jutro o 14.30. Nikt nie zna francuskiego i dajemy radę. Niekiedy myślę , że właśnie dlatego dajemy radę, że zamiast mówić uśmiechamy się i witamy. Później postanawiamy jechać i zobaczyć Tiebele - animistyczna wieś na pograniczu Burkina/Ghana. Obrazek
Droga idzie sprawnie i przed wieczorem już jesteśmy po zwiedzaniu wsi. Nocleg w pobliskiej oberży.
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 904
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Re: Afryka 2017/2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

Postautor: piotr102 » 19 stycznia 2018, 11:05 - pt

16.01
Wagadugu
O 8 wyjeżdżamy z hoteliku do Waga po wizy. Po drodze jakiś wypadek - objeżdżamy go ścieżkami.
Przed czasem odbieramy wizy i jazda do Togo. Obiad w przydrożnej garkuchni - 500 CFA - ok. 3 zł. Mięso, sos i ryż. Póżnym wieczorem docieramy na granicę.
Nie jestesmy pewni, czy granica jest otwarta. Na granicy - pusto. Bez większych problemów jesteśmy odprawieni i jedziemy do wiosek ludu Batamariba. Śpimy przy wjeżdzie.

17.01
Po 3 godz. snu przyjeżdza obsługa z anglojęzycznym przewodnikiem. Płacimy po 4 tys. CFA i jedziemy szutrową droga do jednej z wiosek. Jest święty baobab, domy - twierdze i taniec.
Obrazek
Jesteśmy zadowoleni z wizyty i bogatsi o nowe pamiątki. Droga do Lome to dość
dobra 700 km. trasa. Nie docieramy do stolicy Togo. Śpimy w hoteliku - 100 km. przed celem, 1000 CFA za miejsce na dachu i kąpiel. Po drodze GPS pokazuje 10000 km. od Wrocławia. aa24
Obrazek

18.01
Lome - 10100 km.
Dojeżdżamy do Lome w pocie czoła. Oprócz upału dochodzi wilgoć. Na rogatkach miasta płacimy 5 dolarów mandatu za nie zapięte pasy. Znajdujemy ambasady Konga Brazevill i Gabonu. Kongo B - 2 godz. czekania i 60 tyś CFA. Gabon znacznie więcej dokumentów i dzień czekania - 50 tyś CFA. Wizy wyciągają sporo kasy - niestety. Szukamy długo hoteliku dla nas za małe pieniądze - ciężko. Śpimy w hoteliku za miastem. Dobre warunki.

Obrazek
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 904
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Re: Afryka 2017/2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

Postautor: piotr102 » 22 stycznia 2018, 12:27 - pn

19.01 Piatek
Lome - Grand Popo 10200 km.
Do południa się wczasujemy i wykorzystujemy hotelowy net.
Przez temperaturę i wilgotność - cieszę się kilkakrotną kąpielą pod prysznicem.
Zatoka Gwinejska jest ciepła , ale odpływ mnie straszy.
W południe jedziemy przez gąszcz Lome do ambasady. Czekamy na wizę. Jem pierwszy raz FuFu. Maniok z sosem i kawałkami mięska.
Dobre. Jacek robi Uche - zupę z głów rybich. Coś mi zapach nie pasuje. Drugiego dnia jem drugą uchę zrobioną przez Jacka, ale zabielaną serkiem topionym.
Jest oki - bardzo mi smakuje. Po odebraniu wiz jedziemy na granicę z Beninem. Blisko 60 km, ale odprawy się przeciągają i dopiero po ciemku docieramy do Gand Popo Auberge. Bierzemy camp. za 2500 CFA od osoby. Dalej bez komarów.

20.01 Sobota
Grand Popo
Rest na campingu + obsługa busów. Wymiana olejów i filtrów+ ogólny porządek , aby godnie przyjąć Martę i Weronikę.
Jemy odpoczywamy i wieczorem biesiadujemy nad Zatoką Gwinejską.

21.01 Niedziela
Grand Popo - Ouidech 10300 km.
Rano Piton nie chce odpalić- wykazuje jakieś błędy na programie diagnostycznym. W końcu mu jednak przechodzi i jedziemy na Plażę Niewolników i Drogę Bez Powrotu do Ouidech. Oglądamy też Światynię Pytonów Obrazek i 500 letni Baobab. Wszystko robi ponure wrażenie. Ja oczy Pytona. Historia, pogoda i mistycyzm. Po oglądaniu ruszamy w droge powrotną do Popo. Uczestniczymy w przekazaniu darów od firm i osób z Polski, zebranych przez Salutem dla podopiecznych fundacji Basi Kwiatek - EDU.Obrazek Jest wesoło i jak to przy dzieciach głośno. Taniec i podziękowania. Wybieramy nowy camping jeszcze lepiej usytuowany i tańszy.

22.01 Poniedziałek
Grand Popo
Następny dzień restu i wizyty w szkole.
Czekamy na Martę.
Noc na tym samym camp.
Obrazek
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu


Wróć do „Relacje, wspomnienia, opinie”




  Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron