Jesli jest to Twoja pierwsza wizyta przeczytaj: FAQ. Jeśli chcesz dodawać posty zarejestruj sie: Rejestracja.


AFRYKA ZACHODNIA 2011/2012

było jak było, ale jak?
piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 844
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

AFRYKA ZACHODNIA 2011/2012

Postautor: piotr102 » 23 października 2011, 17:23 - ndz

To będzie pierwsza relacja na nowym forum.
Mam nadzieje, że bede miał gdzie wklepywać info co u nas podczas pordózy po Afryce.
Wstępnie daje zdjecie z poprzedniej wyprawki w tamte rejony autorstwa Danusi z Poznania.
Obrazek
bURKINA fASO - kONWÓJ
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

kasia19
Posty: 550
Rejestracja: 09 października 2011, 14:09 - ndz
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: kasia19 » 24 października 2011, 10:00 - pn

Proponuję w tytule oprócz "było jak było" dodać "jak będzie?" :-)

A my mamy z ciekawością będziemy czekać na afrykański "newsletter" :)


pozdrowienia
Kasia

kasia19
Posty: 550
Rejestracja: 09 października 2011, 14:09 - ndz
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: kasia19 » 17 grudnia 2011, 09:05 - sob

Proponuję poszukać misji w tych krajach,w których będziecie.Nie oznacza to oczywiście,że akurat tam zawsze będzie kontakt ze światem :-)

W Beninie są werbiści w Badjoude.

Tutaj link do Togo:

http://www.misja-togo.com/

Myślę,że warto sobie takie miejsca zapisać.

Pamiętasz Piotrek naszą wizytę u Marka w Tamanrasset.Dużo by nam pomógł gdybyśmy trafili do niego na początku :-)A wyposażeniem jego misji byliśmy zaskoczeni :)

Afryka Zach. to rzecz jasna inny stopień cywilizacji...

Pozostaje Wam jeszcze tradycyjna poczta-można z każdej miejscowści coś wysłać-koperty
i papier lepiej wziąć ze sobą :-).

Albo listy w butelce...... :-)
Kasia

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 844
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: piotr102 » 26 grudnia 2011, 17:35 - pn

O ile wiem co 2 - 3 dni bedziemy w zasiegu neta to cos zpodamy w relacjach.
A to link do relacji Ediego:
http://www.globtroter.pl/forum/watek,37795,ruszamy,na,afryke,zach,,,,,mauretania.html
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 844
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: piotr102 » 01 stycznia 2012, 11:25 - ndz

Ruszamy 27 grudnia o godzinie 17. Jedziemy w 9 osób. Jest ciemno i w sumie tylko to będę
pamiętał z dojazdu do Algeciras. Nocna jazda po światłach samochodu. W dzień śpię
i staram się odpocząć. Mijamy Niemcy, Francję po jakichś bocznych drogach (aby
przyoszczędzić na autostradach). I tak we Francji wydajemy na autostrady 27 euro,
a w Hiszpani nic. Towarzyszy nam deszcz prawie całą drogę. Dopiero koło Malagi
docieramy do słońca i rozbieramy się na krótko. Wreszcie ciepło!!!
Poprawia nam się humor.
Do promu docieramy po 23 godzinach jazdy. Jazdy, picia, jedzenia i toalety. Kupujemy
bilety na prom w obie strony za 300 euro (za wszystkich) - PROMOCJA!. Jak widzę wszyscy
z radością opuszczają Europę, to chyba przez... pogodę? lub pragienie przychody? a może coś jeszcze?
Na pewno powodów jest wiele. Ja lubię wracać do miłych, ładnych miejsc.
Nawet jeśli je znam i mnie nie zaskakują swoją oryginalnością.

Obrazek

Obrazek

Pierwszy nasz cel: Rabat i wyrobienie wizy do Mauretanii w jeden dzień. Chcemy
też odpocząć na campingu pod Rabatem. W końcu się wykąpać (bo się czuję),
a to jeszcze tak daleko... że wolę narazie nie myśleć...
Znajdujemy camp w Kenitrze po namiarach gps-u, mamy jeszcze 30 km do Rabatu.
Dojeżdżamy wieczorem, kompiemy się, w nocy jest zimno, nad ranem tylko 5 st.
Wieczorem rozgrzewamy się smakowym bimbrem i dojadamy poświąteczne przysmaki.
Noc mija mi szybko.

Obrazek

W piątek Wstajemy o 6, jest jeszcze ciemno, wyjeżdżamy szybko aby zdążyć
pod Ambasadę Mauretanii. Jest już spory tłumek pod ambasadą i ciągle ktoś przybywa.
Uzupełniamy papiery: wniosek, dwa ksera paszportu, dwa zdjęcia, ksero pieczątki
wjazdowej do Maroka. Niestety mimo nalegań pan przyjmujący dokumenty daje
nam termin odbioru na poniedziałek - za trzy dni. W końcu wyrzuca nas za nachalność.
Jedziemy do Ambasady Polski, ale tu mimo telefonu poparcia nic nie załatwiamy.
Musimy czekać do poniedziałku. Jak tu wypełnić ten czas - oto jest pytanie. Do tego
Sylwester i trzy dni opóźniania w stosunku do planu. Musimy jesdnak to zaakceptować
i czekać.
Jedziemy pod twierdzę Sella w Rabacie, potem na medynę. Dzień mija, jest ciepło.
Na medynie w piątek oglądamy co mają do sprzedania - najwięcej ciuchlandii.
Jemy mixa rybnego za 30 dirham (ok. 10 zł). W knajpie gdzie każdy krok grozi
poślizgnięciem - od warstw oleju zalegających na podłodze. Rozwalony zlew do mycia rąk
zatkany jest szmatą aby woda nie ściekała po nogach klienta. Zjedliśmy jednak mixa
z apetytem - apetytem wszystkich głodnych. Później szwędamy się po medynie.
Zaglądamy do zameczku wznoszącego się nad Rabatem i nad zatoką.
Próbuję jeszcze w kafejce coś przesłać na forum, ale łącze jest tak marne,
że musiałbym czekać dwie godziny aby przesłać 350 kb - rezygnuję. Kupuję sztangę
papierosów Fortuna i jedziemy na nocleg nad ocean.
Wybieram plażę narodową koło Rabatu. Jest spokojnie, tylko ocean hałasuje.
Z czasem robi się coraz chłodniej i wietrznie. W końcu kładziemy się spać. Część załogi
idzie kimać do nowo-zaprzyjaźnionego Marokańczyka, a część zostaje w busie.
Nas nocą odwiedza policja - budzą nas i pytają tylko czy wszystko gra.

Obrazek

Obrazek


Rano po kawie i kanapkach ruszamy do Meknes, odwiedzając po drodze ogrody egzotyczne.
c.d.n.

W Nowym Roku winko życzymy wszystkiego co najlepsze i przesyłamy :-) gorące pozdrowienia!!!
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

kasia19
Posty: 550
Rejestracja: 09 października 2011, 14:09 - ndz
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: kasia19 » 02 stycznia 2012, 18:46 - pn

Dziękujemy za życzenia i odwzajemniamy tecza

Wam ten rok zaczyna się gorąco i przygodowo!

Zadowoleni,uśmiechnięci,błękitne niebo....ech...to nawet opóźnienie z powodu wizy nie jest
w stanie zepsuć humorów :-)

Powodzenia w dalszym pokonywaniu afrykańskiego kontynentu i czekamy na kolejne wieści !
Kasia

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 844
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: piotr102 » 05 stycznia 2012, 12:57 - czw

Ogrody egzotyczne przy Rabacie są The Best - polecamy! Jedziemy autostradami, później zjeżdżamy
na obiad do knajpki. Jemy obowiązkowy tadżin i popychamy marokańską whisky czyli zieloną herbatką
z miętą. Postanawiamy ominąć Meknes i od razu jedziemy do Fez. Jest ciemno, gdy wszyscy
spotykamy się na parkingu po zobaczeniu medyny w Fezie. Jedziemy na camp - zatłoczonymi uliczkami Fezu,
tu nie wciskając się - nie dojechalibyśmy nigdzie! Jest Sylwester - więc zastawiamy stół - czym
Piton bogaty. Witamy Nowy Rok dwa razy - i według polskiego i marokańskiego czasu. To chyba
najchłodniejsza noc marokańską. Z ust leci mi para i tylko dzięki "rozgrzewaczom" możemy posiedzieć
przy stole. Mocno zmęczeni kładziemy się spać.
Następnego dnia dość późno ruszamy w drogę powrotną przez Meknes, w który w końcu wjeżdżamy
- choć oglądamy tylko medynę. Nocna droga po wsiach i lądujemy nad morzem. Rano spacerujemy.
Na obiad jemy rybkę chyba zwaną zębaczem. Ryba jest tak duża, że wszyscy się najadamy, je też
gospodarz i przygodni towarzysze stołu.O godz. 14 jesteśmy pod Ambasadą Mauretanii.
Spotykamy ponownie polską parkę, która jedzie do Mali uczyć Dogonów siać marchewkę - życzymy
sukcesów. Odbieramy wizy i zmęczeni 4-dniowym odpoczynkiem jedziemy autostradami prostona południe.
Robimy ostatnie zakupy w Maroku - w Marakeszu i bez większych przerw pokonujemy 500, potem 1000 km.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy Agadir, zwrotnik Raka, nieoficjalną stolicę Sahary Zach.- Al-Ujun. Przjechaliśmy do tej pory
6 tys. km. W Maroku płacimy za diesel 7,4 dirhama (czyli ok. 3 zł), na Saharze 5 dirham
(czyli ok. 2 zł). Nawet tadżin jest tu tańszy: 20 dirham za tadżin z kurczaka i 25 dirham za tadżin
z baraniną. Przez Saharę Zach. mamy 1500 km. Droga nudna i bezbarwna. Nad ranem przebijamy się przez
mgłę, a w dzień robimy kilometry po prostej. Po prostej, przed siebie - równą i monotonną drogą.
Po prawej stronie Atlantyk po lewej kamienista Sahara.

Obrazek

Obrazek

Jedziemy tak dzień i w końcu lądujemy już nad ranem o wpół do czwartej przy granicy z Mauretanią.
Stoimy w kolejce, po lewej pełno tirów, my stoimy za osobówkami. Cała reszta to handlarze, wiozą
samochody na sprzedaż z Hiszpanii, z Włoch, z Francji, jadą do Senegalu, Mali. Śpimy. Śpimy krótko
3-4 godziny i wjeżdżamy na granicę na odprawę. Granicę otwierają o godzinie 9. Trwa to jednak
bardzo długo i dopiero około godz. 2 kończymy wyjazdem z granicy mauretańskiej - czyli 5 godz.
przekraczania granicy.

Obrazek

Obrazek

Podczas przejazdu przez ziemię niczyją (odcinek ok. 3 km między granicą marokańską a mauretańską)
zakopujemy się w łasze piachu. Nie wybraliśmy tej drogi co potrzeba, i musimy wydostać samochód
z piasku. Zabiera nam to sporo i czasu i potu. W końcu kolega Ahmed, którego spotykamy
na tej ziemi niczyjej, wyciąga nas swoim samochodem. Ahmed mówi bardzo dobrze po rosyjsku.
Pomógł nam najpierw wyciągnąć samochód, a potem pomagał w załatwianiu formalności na granicy
mauretańskiej. Na granicy mauretańskiej zostawiliśmy 40 euro (za wizy, za wypełniane
przez nich papierki) i wymieniliśmy u Ahmeda trochę kasy - aby miał coś z tej pomocy. Pomoc,
która kosztuje.

c.d.n.
Ostatnio zmieniony 01 stycznia 1970, 01:00 - czw przez piotr102, łącznie zmieniany 2 razy.
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

kasia19
Posty: 550
Rejestracja: 09 października 2011, 14:09 - ndz
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: kasia19 » 06 stycznia 2012, 19:07 - pt

Pustynny bezkres....ma swój urok.

Ta droga do nieskończoności... - tak zwyczajne,a tak piękne zdjęcie!
Coś mi przypomina :-)

pozdrowienia z krainy deszczu :-)

k.
Kasia

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 844
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: piotr102 » 10 stycznia 2012, 11:31 - wt

Mauretania to już słońce i słońce. W samochodzie zrobiło się bardzo gorąco. Do Nawakszut mamy
400 km. Wokół pustynia i chaty ludzi, którzy nie wiadomo z czego żyją. Te 400 km jedziemy wąskim
pasem drogi. Po jednej i po drugiej stronie wydmy, piach. Piach i piach. I tak jak na Saharze
Zachodniej kamole. Trochę wielbłądów, trochę kóz - zabitych przez samochody. Prawie nie
zatrzymujemy się, chcemy przed nocą zdążyć do Nawakszut. Niestety jest pełno kontroli policji
i zabierają nam fiszki (takie kartki z naszymi danymi). Rozdaliśmy już 30 kompletów, czyli tyle
przeszliśmy już kontroli policyjnych. W końcu, już nocą trafiamy do Nawakszut. Jest ciemno
i lekki chaos na ulicach. Znajdujemy camping-auberge Sahara. Bardzo miła atmosferka. Trochę
turystów. Płacimy 5 euro za noc. W Nawakszut jest ciepło, w nocy o godz. 22 - 26 stopni.
Siadamy sobie na tarasie i relaksujemy się po żmudnej drodze. Śpimy na dachu pod jakimś namiotem
już w moskitierach. Komary niestety latają, bzykają i już kąszą. Bierzemy pierwsze Malarone,
pryskamy się deetem i idziemy spać.

Obrazek

Obrazek

Watajemy wcześnie rano, robimy śniadanko na pieczywie marokańskim czyli bagietkach i jedziemy
oglądać Nawakszut. Nawakszut to miasto piachu, trochę to przypomina miasteczko z dzikiego zachodu.
Chodniki pokryte piachem. Kurz unoszący się w powietrzu od wiatru, i... sądzę, że nawet w jedzeniu
coś zgrzyta między zębami - to chyba (albo nawet na pewno) ten piach. Oglądamy meczet, ale niestety
tylko z zewnątrz, nie wpuszczają do środka. Oglądamy też plac centralny - targowisko wszystkiego,
co najtańsze i najgorsze. Jedziemy potem jeszcze do portu. Policja od razu ostrzega nas,
że nie wolno robić zdjęć - z przyczyn bezpieczeństwa. Chodzimy więc tylko między kolorowymi
łodziami. Oglądamy pełno ryb - i gnijących na ziemi, i noszonych przez rybaków, i przewożonych
gdzieś tam dalej. Nawakszut to też miasto kontrastów. Minimalna ilość ludzi jeździ takimi
wypasionymi samochodami, że ciężko znaleźć je nawet w Polsce. Większość ludzi klepie biedę,
część żebra, gdzieś na skrzyżowaniach i w innych miejscach. Dzieci noszą puszki, aby wrzucić
im coś do jedzenia. Kobiety są wysokie. No i oczywiście wszyscy są już tutaj czarni,
mocno ciemni. Rzadko można spotkać tu rysy arabskie. Dość szybko uciekamy z portu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Spieszy nam się do Ambasady, tam zostawiliśmy dokumenty do zwizowania i 15 euro na wizę podwójną,
miesięczną. Przyjeżdżamy już ok. godz. 14 pod Ambasadę. Odbieramy wizy i śmigamy od razu
na wschód, drogą na Kiffa, na Nioro w Mali. Ruch na początku jest bardzo duży,
ale później się zmniejsza i można szybciej jechać. Droga jest w dość złym stanie i bardzo wąska,
nie ma pobocza. Zjeżdżamy gdzieś na odludzie i jemy obiad z ryby kupionej na targu
(nie wiadomo jakiej) i dwóch ryb które dostaliśmy za pomoc w pchaniu łodzi w porcie.

c.d.n.
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

sia100

Postautor: sia100 » 10 stycznia 2012, 23:24 - wt

Jedziemy dalej, wąska droga, spory ruch. Samochody bez tylnego oświetlenia, jadą tylko
na długich. Mijamy spacerujące po drodze wielbłądy i przetaczające się przez drogę całe
stada bydła. Najwięcej jednak przy drodze strzelonych opon. W tych temperaturach opony
grzeją się jak szalone. Stajemy co pewien czas, nie tylko aby pooglądać coś z bliska,
ale także aby przewietrzyć opony. Dookoła krajobrazy powoli się zmieniają - pagórki,
później płasko, piach i skała. Jakieś wysuszone krzewy, kępy traw i nieodzowne
akacje. Te ostatnie objadają wielbłądy. Tu wszystko, co żyje - radzi sobie jak może.
My staramy się też. Dojeżdżamy do Kiffa i znajdujemy hotel Alex z klimatyzacją.
Rano w drogę. Od unoszącego się pyłu jest szarawo. Przez drogę przetaczają się fale piachu
gnającego przez pustynię przez północny wiatr. Martwię się czy piach nie zatka filtra powietrza.
Znów mamy kurz w ustach, nosach, zostało tylko miłe wspomnienie po kąpieli. Niektórzy
włączają światła - aby było ich widać. Czym bardziej na wschód, tym mniejszy ruch.
Wymieniamy jeszcze u sklepikarza kasę na paliwo i ubezpieczenie. I dalej na granicę.
Jest piątek i wszystko pozamykane. Przyzwyczajamy się do gorąca. Na szczęście jest na tyle
sucho, że nie zalewa nas pot.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Robią drogę i musimy zjechać na piaszczysty odcinek off-roadowy - wśród akacji.
I znowu się kurzy, choć wiatr ustał. Cały odcinek robimy w tempie zółwia.
Gdy wracamy na drogę - jest jeszcze gorzej, droga po deszczach wygląda jak zbombardowana.
Dziury są tak duże, że boję się o zawieszenie. Bardzo wolno nam idzie. Natchnieni
policjanci odbierają nam ostatnie fiszki i muszą nas spisywać. W końcu o zachodzie słońca,
na jednym z posterunków, policjant zabrania nam jechać w nocy i pokazuje miejsce,
gdzie możemy się rozbić. Nic nie możemy zrobić - przecież chodzi o nasze bezpieczeństwo
- tak to tłumaczy. Pod akacją rozbijamy namioty, robimy kolację i gramy zażarcie w Monopol.
Policja ma rozrywkę, gdy zupełnie zamiera ruch na drodze i nie mają co kontrolować.
Noc mija szybko. Wstajemy gdy jest jeszcze ciemno ok. godz. 6. Kawka, pigułki i w drogę.
Dziś nie wieje, ale coraz mocniej świeci. Dalej droga do dupy. W 5 godzin pokonujemy
160 km w stronę Ayoun (el Atrouss). Policja zaczyna pytać o cadeaux. Skończyło nam się
ubezpieczenie. Jadąc w kierunku do Mali, coraz więcej kamiennych wzgórz
- urozmaicających widoczki. W końcu trafiamy na policjanta, który żąda ubezpieczenia,
oczywiście zauważa, że nieważne. Po długich tłumaczeniach, odpuszcza i odjeżdżamy.
Robię jeszcze kapcia - złapanego na dziurach, i dojeżdżamy do Ayoun. Tam ponowna kontrola
ubezpieczenia i ... Edek pozbywa się trzech komórek. Przy następnym posterunku - znowu chcą
ubezpieczenia - widocznie dali sobie już znać, i teraz każdy chce skorzystać. Wkurzam się
i mówię, że policja zabrała mi wcześniej ubezpieczenie - kłamię prosto w oczy. A policjant
mięknie - gdy na niego krzyczę - i nas puszcza. W końcu trafiamy na granicę, choć trudno
"to" nazwać granicą w naszym rozumieniu. Lekki chaos i wyciąganie ostatniej kasy z turystów.

c.d.n.

kasia19
Posty: 550
Rejestracja: 09 października 2011, 14:09 - ndz
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: kasia19 » 11 stycznia 2012, 18:26 - śr

Piasek tu i ówdzie,głównie w jamie ustnej,ok.
Ale proszę się przyznać,kto i gdzie ma kolce z akacji.....??? :)

Oby jak najmniej problemów z autem!
Mam nadzieję,że dziewczyny rajstopy zabrały,tak na wszelki wypadek... mruga


pozdrawiam
Kasia

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 844
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: piotr102 » 12 stycznia 2012, 19:25 - czw

Mali wita nas serdecznie, serdeczniej, niż gdzie indziej po drodze. Pomagają
wypełnić formalności, wykupić ubezpieczenie. Włączają się w końcu sieci komórkowe.


Obrazek
Przydrożne kramy.

Obrazek
Handel przydrożny.

Jedziemy w Mali bardzo dobrą drogą - niestety - płatną. We wsiach - uwaga -
wysokie hopki. Jeszcze w Nioro zostawiamy 20 tys.CFA na cle i policji. Mamy wszystko
załatwione i musimy szukać noclegu. Powoli się ściemnia. po drodze bierzemy miejscowego,
aby pokazał nam w Nioro hotel przy Radio Jamana. Okazuje się, że jest to miejsce, gdzie
spałem 2 lata wcześniej. Negocjujemy cenę pokoju z prysznicem - 6 tys. CFA i jedziemy
coś zjeść. Przez to szukanie robi się zamieszanie - każdy chce nas do swojej knajpki
i kłócą się - kto ma nas przejąć. Jesteśmy zmęczeni. W końcu wybieramy uliczną
knajpkę. Jedzenie, gdzie tylko frytki potrafiłem nazwać i określić, inne rzeczy
to dla mnie jedna wielka zagadka. Ale było smacznie i tanio. Wracamy do hotelu,
a tam Disco - panie tańczą w kółeczko, a panowie patrzą i... polują? Jest ciepło,
nawet w nocy. Jak co wieczór - potrzebujemy usypiacza i czas na wieczorne rozmowy
Polaków pod gwiazdką. W pokoju kładę się pod obowiązkową moskitierą.

Rano pobudka godz. 6, jak co rano kawa, antymalaryk i w drogę. Zatrzymujemy się
pod kopcem termitów, we wiosce, gdzie rozdajemy trochę rzeczy dla dzieci -
obsmarkanych, brudnych i prawie całkowicie gołych. Choć tu - nie mamy problemów
przy robieniu zdjęć ludziom. Jedziemy do Bamako. Co rano - chłodno, w południe
- grzeje, wieczorem - najmilej.


Obrazek
Transpor publiczny

Obrazek
My na kopcu termitów.

Za odcinki płatne w Mali płacimy po 1000 CFA dobrej drogi. Po poboczu śmigają osiołki
zaprzężone w dwukółówkę - popędzane przez właściciela kijem. Jak bije go po lewej
to osiołek skręca w prawo unikając kija. Trafiamy z przystankiem pod drzewa mangowca.
Mnóstwo rozszczebiotanych ptaków - kolorowych, hałaśliwych, mnóstwo wikłaczy włażących
do swoich gniazd przedpokojem, wiórką w dół.
Słońce i nawierzchnia znów grzeje opony. Cienia przy drodze jak na lekarstwo. Po prawej
i lewej chaszcze krzewów i traw. Stada bydła, owiec i wolno chodzących sobie kózek.
Paszy pod dostatkiem, tylko woda limitowana. Dwa lata temu rowy z wodą do picia
dla bydła były choć trochę wypełnione, teraz tej wody nie ma albo jest już przy dnie.

c.d.n.
Ostatnio zmieniony 01 stycznia 1970, 01:00 - czw przez piotr102, łącznie zmieniany 2 razy.
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

lysy0204

Postautor: lysy0204 » 13 stycznia 2012, 12:20 - pt

Ilu macie kierowców? :)

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 844
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: piotr102 » 17 stycznia 2012, 23:46 - wt

Jest nas trzech kierowców - zmienników. Dajemy radę!

Dojeżdżamy do Bamako bardzo szybko, dobrą drogą.
O godz. 16 docieramy pod Ambasadę Burkina w Bamako. Oczywiście przejazd przez Bamako
dostarcza nam nowych wrażeń. Zatłoczona, brudna stolica Mali wita! Tylko kobiety można
podziwiać - w ich kolorowych strojach - że mimo tych warunków (śmieci na poboczach,
ścieki pod nogami) potrafią kolorowo, czysto i ładnie się ubrać. Są często tłuste
lub bardzo wysokie i zawsze ładnie ubrane. Jakby ruszały na bal sylwestrowy. Jedne
są bardzo czarne, inne brązowe. Mi podobają sie te czarne wysmukłe, wysokie, często
piękne i dumne kobiety.

W ambasadzie dowiadujemy się, że wizy są drogie i nie ma już wiz turystycznych na kilka
krajów Afryki Zachodniej. Mamy przyjechać rano i złożyć wnioski. Jedziemy dalej po Bamako,
szukając noclegu docieramy do auberge Diamila. Noc na dachu 4 tys. CFA (ok. 6 euro).
Później poznajemy kolesia ze znajomością angielskiego, który wieczorem ma nas zawieść
do pubu z muzyką kapeli na żywo. Miałem miłe wrażenia z takiej knajpy sprzed dwóch lat.
Mohamed albo nas nie zrozumiał, albo zrobił to specjalnie bo wieczorem zawiózł nas taxi
do innej oberży, której plusem było tylko to, że miała tańsze piwo. Byliśmy rozczarowani,
ale jak się dowiedzieliśmy w niedzielę muzycy mają dzień wolny i musi nam wystarczyć CD.
Wracamy do hoteliku ponownie taxówkami i idziemy spać. Bez moskitiery komary tną.
Miejscowi mówią, że o tej porze roku nie ma malarii w tych rejonach.

c.d.n
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

kasia19
Posty: 550
Rejestracja: 09 października 2011, 14:09 - ndz
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: kasia19 » 18 stycznia 2012, 09:48 - śr

Czyli wcale nie taki Czarny Ląd...raczej ląd barwnie odzianych i przyciągających uwagę kobiet :-)

Dobra wiadomość o tych komarach!
Kasia


Wróć do „Relacje, wspomnienia, opinie”




  Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron