Jesli jest to Twoja pierwsza wizyta przeczytaj: FAQ. Jeśli chcesz dodawać posty zarejestruj sie: Rejestracja.


Nepal 2012

było jak było, ale jak?
kasia19
Posty: 565
Rejestracja: 09 października 2011, 14:09 - ndz
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: kasia19 » 04 maja 2012, 09:45 - pt

04.05.2012

Ostatni dzien w Nepalu...
Od rana goraco,rozleniwienie, a moze bardziej zmeczenie miastem,jego zgielkiem.
Kathmandu poznalismy dokladnie cale.Dwa dni,maksimum trzy,wystarcza.
Dla nas to punkt zatrzymania po treku,oczekiwanie na jutrzejszy lot.

W nocy trudno zasnac.Przewracam sie z boku na bok,a kiedy przychodzi sen,slychac juz krzatanine.

Zamiatanie jest tutaj rytualem dosc dziwnym.Platki kwiatow i liscie spadajce z drzew,ktore raczej upiekszaja chodnik,znikaja w oka mgnieniu,a kupy smieci tkwia i rozkladaja sie
w skwarze slonca.

Pokrzykiwania,lezace pokotem psy,czlowiek spacerujacy z duza waga do warzyw na ramionach,powiewajace choragiewki z mantra zawieszone od czubka stupy-czerwone,zielone,zolte,biale,granatowe....to widok z dachu,na ktorym jemy sniadanie.

Wciaz dookola przechadzaja sie nowi ludzie,ale i spotykamy tych samych.Niezmiennie kolorowych.Pasiaste fartuchy Tybetanek niosacych kadzidla,z ktorych wydobywa sie slodkawy zapach.Wysoka temperatura poteguje jego intensywnosc.

Przez ramie zagladaja mi mlodzi panowie w szkolnych mundurkach... :-)
zaczepnie sie usmiechaja.

Wydaje sie,ze Nepal to kraj kilku swiatow...

cdn.

Pozdrawiam wszystkich!

P.S.

Specjalne pozdrowienia dla Wojtka-mam nadzieje,ze w 2013 razem zapalnujemy kolejny trek :-)
Kasia

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 904
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: piotr102 » 05 maja 2012, 20:40 - sob

OD KASI:

5.05 Kathmandu. Nawet nie trzeba było nastawiac budzika. Gongi mnichów zbudziły nas przed 5.00 . Trochi kropi deszcz, połmrok, na ulicach pojedynczy ludzie. Kobieta w burgundowym sari niesie na metalowej tacy płonącą świece. Na chodniku dwaj mnisi głosno rozmodleni. Wokół stupy krąża pierwsi pielgrzymi. Młody chłopak wznosi rece, pada na twarz, podnosi sie, robi dwa kroki, rece ku niebu i tak cały czas. Tuż za ozdobną brama stoją taksówki. Ruch uliczny niewielki. Taki spokój możliwy jest tylko o świcie. Na Tribhuvan jedziemy kwadrans. Przed lotniskiem kolejka. U wejscia policjant z bronią większą od niego samego. Nie wpuszcza nikogo. Ani słowa po angielsku. Domyslamy sie , że lotnisko otwiera sie pozniej. Wszyscy z bagażami czekają na ulicy do 6.00. Samolot pełen. Głównie meżczyzni lecacy do pracy w krajach arabskich. Królestwo Bahrainu poraża przepychem już na lotnisku, cenami też. ! dinar bahrajski = 2 euro, kawa - 1.7 dinara. Wypolerowne mozaiki podłogowe, po których "płyną" mieszkancy krajów nad Zatoki Perskiej. Białe i czarne szaty, kobiety czasem zakryte całkowicie, inne w odważnych kolorach przejaskrawiajace swą urodę, jeszcze inne subtelnie elegankie, ładne. Przygladam sie meżczyznom, błyskawicznie wyławiajac z tłumu zjawiskowe postacie :-) Szkoda , że mentalnosć tak daleka od naszej. Ich nakrycia głowy - prawdziwa rewia mody - chusty w charakterystyczny wzór, białe z czarnym otokiem, czapki w kształcie trapezu, czapki dziergane i turbany w przepieknej szmaragdowej zieleni. Lubie tę atmosferę lotniska - przez chwilę można byc w róznych stronach swiata nie ruszając sie z miejsca. Jakze to wielki kontrast w odniesieniu di naszych wyprawowych przeżyć... Leżymy sobie w oczekiwaniu na nocny lot do londynu, ogladamy zdjecia przypominajac sobie szczegóły w oparach luxusowych perfum... Taki jest swiat pare godz. lotu i milk coffee z Nepalu zamienia sie w kawę latte z costy... Konczy sie nasza 25 dniowa przygoda...A już w myslach rodzi sie pomysł na nastepną. To jakby obrona przed powrotem do codziennosci, czekania na kolejny urlop... A tutaj zapowiedzi lotów Dubaj, Abu Dabi, Kuwejt, Muskat, Doha, Amman, Delhi...W wyobrazni mam mapę świata, a przed oczami zywą mape ludzkich twarzy, ich przenikliwych spojrzeń, zachowan. Poddajac sie dalej ciekawym obserwacjom i jak ptak wracajacy do gniazda cieszac sie na powrót do domu koncze te smsowe migawki z podróży, dziekujac Piotrowi za pomoc i cierpliwosc :-) Pozdrawiam serdecznie
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu


Wróć do „Relacje, wspomnienia, opinie”




  Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron