Jesli jest to Twoja pierwsza wizyta przeczytaj: FAQ. Jeśli chcesz dodawać posty zarejestruj sie: Rejestracja.


Afryka Wschodnia 2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

było jak było, ale jak?
piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 907
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Afryka Wschodnia 2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

Postautor: piotr102 » 26 marca 2018, 18:33 - pn

3. i 4.07.2018
Po 4 miesięcznej przerwie w podróży dookoła Afryki czas wrócić po samochód i kontynuować podróż. Cztery miesące nabierania sił, przygotowywania logistycznego i zbierania kasy.
Wylot do Kapsztadu 3.07 o godz. 17 z dwoma przesiadkami. JAK JA NIE LUBIĘ LATAĆ. Lecimy przez Frankfurt, gdzie biegiem pędzimy do samolotu, gdyż z Wawy wylatujemy z opóźnieniem. W Windhoek wysiadamy zimną nocą na płytę lotniska i tak samo wsiadamy - zmarznięci, aby dolecieć do Kapsztadu. Lecimy w 6 osób. Ekipa Jacka 4 osobowa i na razie 2 osobowa moja. W Kapsztadzie czekamy 2 godz, i dolatuje Edek z Tadkiem. Jesteśmy w komplecie. Na zewnątrz ciepło, nawet bardzo. My na krótko, kierowcy taxi brakuje tylko rękawiczek, aby mieć kompletny strój zimowy z polskiej zimy lat 80. W koncu tutaj środek zimy, choć nie dla nas. Czarny kolega zawozi nas do Hout Bay, gdzie u Grega przechowujemy samochody. Niedawno tak lało, że po otwarciu Pitona wylewa się z niego woda i grzyb już atakuje wszystko, co może. Niestety, nie możemy odpalić samochodów. Wszystko zalane i baterie wyczerpane. W końcu przy pomocy pchania i innych akumulatorów ruszyły. Słono zapłaciliśmy za kawałek podwórka i ruszyliśmy dalej do hostelu wartego polecenia - Riverlodge - blisko centrum Kapsztadu. Wieczór zakończyliśmy juz w całym składzie 4+4 - wieczorkiem zapoznawczym.
Obrazek

5. i 6.07.2018
Dzień napraw, mycia i przygotowania naszych pojazdów. W jednym warsztacie spawanie ramy, w drugim naprawa silnika i osprzętu. Wracając z warsztatów wymieniliśmy jeszcze dwie opony na nowe, a reszta we własnym zakresie. Mieliśmy jeszcze czas na zobaczenie centrum Kapsztadu i pierwsze zakupy w supermarkecie. A i zrobiliśmy poprawiny wieczorka zapoznawczego.
Obrazek


7.07.2018
Noce mamy chłodne, dobre do spania. Nie wieje jak latem, a w dzień najlepsza pogoda do jazdy, oglądania i zwiedzania. Ruszamy rano. Mamy problem z wymianą kasy, ale udaje nam się nazbierać na przecudowny ogród botaniczny, drogę widokową, wjazd na Good Hope. Tylko pingwiny były za darmo i noc na parkingu nad Oceanem Indyjskim. Tutaj jakoś cieplej. Wreszcie wyprawa i trasa.
Obrazek
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 907
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Re: Afryka Wschodnia 2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

Postautor: piotr102 » 11 lipca 2018, 17:23 - śr

8.07.2018
Pobudka w chłodzie wilgotnego poranka. Jedziemy na Przylądek Igielny, najbardziej na południe wysuniętego punktu Afryki. Przejeżdżamy ponownie przez Kapsztad, odwiedzając supermarket i za miastem klify. Droga monotonna wśród ogromnych połaci ferm, gdzie wszystko poza drogą jest ogrodzone i nie można zjechać. Przed zachodem słońca dojeżdżamy na Przylądek Igielny. Na miejscu latarnia morska na wzór latarnii starożytnych, wielka makieta Afryki i tablica pamiątkowo-informacyjna. Śpimy na kampingu w pobliżu.
Obrazek


9.07.2018
Poranne naprawy Pitona, pranie, spacer plażą i dość późno ruszamy w kierunku Johanesburga. Po drodze wymieniamy pieniądze i robimy zaopatrzenie w supermarkecie. Wjeżdżamy w ładną widokowo trasę górską. Udaje nam się dojechać tylko do kampingu z wanną w Oudtshorn. Na razie to najdroższy kamp. na naszej trasie - 70 rand/osoba (20 pln). Kolejna chłodna noc, czyli 5 stopni nocą.
Obrazek

10.07.2018
Przez długie poranne - ponownie ruszamy późno w trasę. Ciekawe krajobrazy urozmaicają nam długą trasę do Joha. W dzień ciepło i słonecznie. Przyroda dookoła - jak polską jesienią. Przemieszczamy się po trasie na ok. 1400 mnpm. Najwięcej zwierząt przy drodze to ... małpy, i oczywiście owce za ogrodzeniami na bezkresnych pastwiskach. Po 700 km docieramy do stacji benzynowej, na której śpimy. Temperatura w nocy spada do 3 stopni. Zostaje nam 400 km do Johannesburga.
Obrazek



11.07.2018
Wcześnie ruszamy w monotonną tym razem trasę. 100 km/h na liczniku prawie non stop. Mętlik autostard w samym Joha - muli GPS. Trafiamy na camp po GPS bo inaczej zero oznakować.
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 907
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Re: Afryka Wschodnia 2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

Postautor: piotr102 » 14 lipca 2018, 11:34 - sob

12.07.2018
RPA , Johannesburg - 2000km od Kapsztadu

Dookoła kampingu ogromne posiadłości, z elektrycznym pastuchem na płocie. Po bardzo zimnej nocy (-3 st.) tylko kawa pomaga nam się rozgrzać. Kamping ze wszystkimi udogodnieniami - grill, miejsce na ognisko, wyposażona kuchnia - tostery, mikrofale, świetlica... Rano rozdzielamy się na dwie grupy. Czarna Pantera jedzie na lotnisko po dolatujące 4 osoby. My jedziemy napełnić butle gazowe i skleić przednią szybę. Niestety tu w Rpa wszystkie butle mają inny gwint. Szybę natomiast chcą nam jedynie wymienić za cenę dwukrotnie większą niż w Polsce. Gaz ostatecznie napełnia nam pomysłowy Czarny Pan od gazu - przelewając gaz przez wąż gumowy. Dawid, Ania, Alicja dochodzą do naczej czwórki - Gosi, Tadeusza, Edka i mnie. Rysiek dochodzi do ekipy Jacka. Wieczór kończymy wielkimi zakupami na Botswanę i wieczorkiem zapoznawczym przy grillu i ognisku.

Obrazek

13.07.2018
2100 km od Kapsztadu
Rpa to ogromne posiadłości bogatych Białych i bezkresne slumsy Czarnych. To wielka, rażąca w oczy dyproporcja. Biały szefuje, kupuje, Czarny obsługuje, pakuje albo wyciąga rękę...
Następa przerażająco zimna noc w Joha - około -3 st. Czekamy na wschodzące słońce i przygotowujemy się do podróży. O godz. 9.30 wyruszamy do Jaskiń. Niestety punkt GPSu prowadzi nas na polną drogę. Zmieniamy cel i jedziemy do wioski Lesedi. Jest to miejsce prezentujące kulturę tutejszych plemion. Wejściówka 110 pln całkowicie zniechęca, tym bardziej, że w środku "cepeliada. Kupiliśmy pierwsze p[amiątki. Dzięki Google Map, znajdujemy jaskinie - Sterkfointein Caves, w której znaleziono szczątki pierwszych ludzi. Jaskinia, jak jaskinia, najciekawsza była wystawa przed, z eksponatami i informacjami. Ponownie rozdzielamy się - Jacek jedzie szukać kampingu, a my odbieramy Ewę z lotniska. Docieramy do kampingu dopiero przed godz. 22. Znacznie cieplejszy wieczór niż poprzednie.

Obrazek

14.07.2018
Stajemy wcześnie po dość ciepłej nocy. Witają nas głodne pawie. Już o godz. 8.30 ruszamy w kierunku granicy botswańskiej. Ciągle wydaje mi się, że jedziemy w przeciwnym niż należy kierunku, ponieważ słońce w południe świeci na północy.Na pierwszy rzyt oka widać różnicę, już na granicy, pomiędzy Rpa a Bostwaną, która po odzyskaniu niepodległości wygoniła wszystkich Białych. Afrykański brud, niedbalstwo. Z plusów - nie potrzebujemy już wiz do Botswany, czyli na wstępie oszczędzamy 50 usd. Paliwo też jest tańsze prawie o połowę, za to papierosy i alkohol kilka razy droższe, niż w RPA.
Droga od granicy - wyboista i ruchliwa. Ponownie mamy problem z wymianą dolarów na pule. Wymiana w bankach, z tym, że zaczynamy naszą wizytę w sobotę - gdy banki są zamknięte.Dzięki pomocy Jacka mamy kasę na wstępniaka.
W stolicy Botswany - Gaborone zdążyliśmy przed samym zamknięciem wymienić potrzebną ilość pieniędzy. Już za Gaborone, po zmroku znajdujemy gasthaus z kempingiem za 50 pula od osoby.
Obrazek
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 907
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Re: Afryka Wschodnia 2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

Postautor: piotr102 » 19 lipca 2018, 15:43 - czw

15.07.2018
Robimy pobudkę jeszcze przed świtem, czyli o godz. 7.00. Szybkie śniadanie i w trasę. Do Maun mamy 600 km. Dobrą drogą wśród buszu robimy 400 km. Po drodze wstępujemy do sanktuarium nosorożców, niestety wszystkie samochody obwożące po parku są już zarezerwowane. Odpuszczamy więc tą atrakcję i jedziemy dalej. Pełno pasącego się bydła na poboczu. Po drodze zaprzyjaźniamy się z policjantami, którzy łapią nas na radar. Przekroczyliśmy prędkość o 13km/h. Dostajemy wspólny ze Scyzorykami mandat, czyli 50 usd. Mamy pierwszy papierowy mandat!
Obrazek
Po drodze szukamy kempingu, znajdujemy w szczerym polu za 14 usd - rezygnujemy z niego ze względu na cenę. Jedziemy dalej i na olbrzymim - bezkresnym pastwisku rozbijamy się na dziko. Bardzo wieje i mamy chłodną, darmową noc.

16.07.2018
Rano budzimy się wśród pasących się krów. A toaletę mamy za najbliższym krzaczkiem czyli około 300 m dalej. Szybko pokonujemy trasę do Maun - 200 km. Maun to największe miasto w promieniu 500 km, oraz miasto wypadowe w deltę Okawango. Alicja szukając najlepszej oferty na 2-dniowe wypłynięcie w deltę Okawango, znajduję taką za 105 usd/os. Zostajemy na noc na kempingu Okawango. Przyjemny kemping z barem, basenikiem i prysznicem.
Obrazek

17.07.2018
O godz. 8 mamy podstawienie samochodu, ale budzimy się już o 6.30 - przygotowując się do 2-dniowego safari. Zabieramy z sobą wszystko do spania i wszystko do jedzenia. Godzinna jazda odkrytą Toyotą to zimny wiatr, czapki na głowach i kocyki. Dojeżdżamy do małej przystani mokoro. To takie kajaki, napędzane stojącym sternikiem, który odpycha łódź od dna długim kijem. Rozlewisko delty Okawanko jest w większości półmetrowej głębokości. Nasza 10tka jest przydzielona do pięciu łódek, napędzanych przez 4 kobiety i jednego faceta. Przez godzinę, w chłodnym wietrze poranka, przeprawiamy się na jedną z tysięcy tutejszych wysp. Nad brzegiem, pod drzewamy rozkładamy nasze pięć namiotów. Grzejemy wodę na ognisku, i za 2 godziny ruszamy z buta na spacer. Przemieszczamy się z wyspy na wyspę - kajakami mokoro. Po drodze mijamy kości hipopotama i słonia. Sam spacer to wydeptana ścieżynka wśród traw i krzewów. Przewodnik co pewien czas pokazuje nam pasące się zwierzęta. Zmęczeni pierwszym trekiem wracamy na naszą wyspę - kemping. Po odpoczynku, tuż przed zachodem słońca ruszamy ponownie, ale tym razem płyniemy tymi specyficznymi kajakami zobaczyć słonie i hipopotamy. Nie zbliżając się za bardzo do stad oglądamy słonie u wodopoju i pływające, i nurkujące hipopotamy. Jacek zabiera z sieci rybakom miejscową rybkę. Usmażona na ogniu jest pyszna. My jemy shpagetti zrobione dzień wcześniej. Po zmroku idziemy do sąsiedniego obozowiska, gdzie gościnni miejscowi zapraszają nas na pokaz miejscowego tańca i śpiewu. Zmęczeni kładziemy się spać.
Obrazek

https://www.facebook.com/trip.afryka/vi ... 02001/?t=0



18.07.2018
Budzimy się o godz. 6.00, oczywiście ciemno i przy latarkach przygotowujemy się do długiego trekkingu. Po kawie ruszamy za naszym przewodnikiem w busz i sawanne Okawango - pełni nadziei. Omiatani zimnym wiatrem oglądamy: bawoły gnu, antylopy, żyrafy, zebry, kilka gatunków ptaków i ślady hien. Ale najwięcej było kup. Zmęczeni wracamy do obozowiska, zbieramy cały czamadan i wracamy do przystani. Monotonne płynięcie i rozmowy tutejszych odpychaczy mokoro - usypiają mnie. W przystani czeka już na nas łódż motorowa, która zabiera nas na kemping. Bierzemy szybko prysznic i jedziemy do hipermarketu. Przed wieczorem startujemy w drogę do Zambii. Nocujemy odjeżdzamy z 200 m od drogi i mamy piekna polane na nocleg. Nie jest w nocy jednak cicho - tu i tam samochody, ludzie i zwierzeta.
Obrazek
19.07.2018
Mamy szybką grupę. Przed czasem sie budzimy i przed czasem ruszamy w droge na granice z Zambią. Monotonna droga i szwendające się gdzie nie gdzie słonie. W Kasane 6 osób jedzie na safari lodzia na rzece Zambezi - ja śle relacje. Spacerując po Kasane spotykamy guście w stadach i pojedyncze - biegające po ulicach i penetrujące śmietniki. Grupa przyjeżdża z safarii po rzece w Parku Chobe bardzo zadowolona. Za 25 usd oglądali faunę i florę parku, płynąc w łodzi po rzece Zambezi. Wydzieli ogromne stada słoni, żyraf, leniwe krokodyle, hipopotamy itp. To najciekawszy Park Narodowy widziany do tej pory. Niedaleko znajdujemy kemping przy pensjonacie. Jak zawsze na płocie elektryczny pastuch, ciągle zamknięta brama. Kolejna chłodna noc.
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu

piotr102
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 907
Rejestracja: 17 kwietnia 2011, 20:15 - ndz
Lokalizacja: wrocław
Kontaktowanie:

Re: Afryka Wschodnia 2018 - relacja z podroży - Dookoła Afryki

Postautor: piotr102 » 22 lipca 2018, 20:47 - ndz

20.07.2018
Przez koguty budzimy się bardzo wcześnie - już przed godz. 5 rano. Po zebraniu obozowiska i śniadaniu ruszamy na przeprawę promową do Zambii. Szybka odprawa paszportowa po stronie bostwańskiej, krótko czekamy na prom. Krótko też płyniemy na stronę zambijską, za to długo na samym promie trwa kupowanie biletów. Granica zambijska to mały horror czasowy i finansowy. Wiza 50 usd, opłaty za samochód 75 usd - po wielu negocjacjach i nerwach (nie tylko z naszej strony). W cenie dostajemy dwie czerwone i dwie białe, odblaskowe naklejki na tył i przód samochodu. Na jednym z kolejnych posterunków dowiadujemy się, że musimy mieć jeszcze napis - LHD - z tyłu samochodu, informujący, iż kierowca siedzi po lewej stronie. Ni cholery nie wiem po jakiego h.... Posterunki są bardzo drobiazgowe. Paliwo drogie - prawie 5 pln. Jednak po odwiedzinach w supermarkecie stwierdzamy, że żywność jest znacznie tańsza, niż do tej pory. Najczęściej mały obiadek jemy kupując ciepłe, gotowe dania na specjalnych stoiskach w supermarketach: pieczona wołowina, kurczaki, sałatki, spaghetti. Treściwy obiad robimy wieczorami - mamy sporo czasu, gdy o godz. 18 robi się ciemno, a nocami nie podróżujemy. W Livingstone robimy zakupy, kupujemy kartę telefoniczną, wymieniamy kasę - 1 usd to 10 kwacha. Znajdujemy nocleg na pięknym kempingu przed wodospadami. Kemping duży, ładny, zadbany, gorąca woda, jest też taras widokowy na rzekę z hipopotamami. Robimy obiado-kolację i rozgrzewamy się przed nocą tanim, zambijskim alkoholem.
Obrazek

21.07.2018
4800 km od Kapsztadu
O godz. 8 jedziemy na granicę z Zimbabwe. Samochody zostają na parkingu, a my przekraczamy granicę, dochodzimy do mostu pod Wodospadami Vic. Za mostem po 2 km wchodzimy do parku widokowego za 30 usd/os. Wybetonowaną ścieżką trafiamy na kolejne punktu widokowe. Jest wysoki poziom rzeki Zambezji. Wodospad huczy, wypełniony cały spadającą rzeką, biały, często zamglony i moczący nas deszczem niesionej przez wiatr wody. Kurtki przemakają i czasami robi się zimno. Robi ogromne wrażenie swoją szerokością i siłą. Został odkryty przez D. Livingstona w 1855 roku, który przemierzał Afrykę ze wschodu na zachód. Po zakupach na placu pamiątek, wracamy do Pitona. Kierując się do stolicy Zambii, zatrzymujemy się na noc w małym miasteczku w lodge za 3,5 usd. Od wyjazdu z Kapsztadu pękła nam przednia szyba w Pitonie, podkleiliśmy ją monetą 1 zł, mamy problemy z uruchomieniem samochodu przy rozgrzanym silniku, a teraz doszło nam jeszcze pęknięte łożysko koła przedniego - uprzednio wymieniane nieudolnie w warsztacie w Angolii.
Obrazek

22.07.2018
Jedziemy wolno (przez łożysko) do stolicy - Lusaki. Drogi stosunkowo dobre i szybkie.
Strona Extreka: http://www.extrek.pl
Stronka wyprawy Dookoła Afryki: http://www.tripafryka.eu


Wróć do „Relacje, wspomnienia, opinie”




  Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron